Serdecznie zapraszam do czytania mojego bloga. Posty będą zamieszczane często(2/tydzień). Jeśli Wam się spodoba dodawajcie komentarze(lub wciskajcie reakcje), a wtedy będzie mi bardzo miło. Możecie również kontaktować się ze mną(dane w rubryce 'o mnie') lub śledzić na twitterze (@JnnRock). Wszystkim chętnie odpiszę ;)
Oprócz tego bardzo dziękuję za odwiedzanie i komentowanie bloga. Nigdy nie myślałam, że moje 'wypociny' przeczyta tak dużo osób. Nie jestem pewna czy jest w tym trochę mojej pasji, ale lubię pisać tego bloga. Od czasu do czasu wczuwam się w główną bohaterkę i jest to bardziej moi niż pisanie na konkursy literackie. Jeszcze raz dziękuję za każdy komentarz, bo dzięki nim uśmiecham się zawsze jak tu wchodzę i naprawdę daje mi to dużo wewnętrznego szczęścia, kiedy widzę choć jeden pod najnowszą notką. Gdy są trzy umieram już z podniecenia i myślę, że wolę moje trzy od trzydziestu na innym blogu, bo tutaj widzę osoby, które komentują już od pierwszych postów.
Chciałabym podziękować też osobom, które mnie inspirują, bo to dzięki nim stwarzam coraz bardziej rozwinięte i moim zdaniem ciekawsze postacie. Jestem również wdzięczna wspierającym i pomagającym mi, w szczególności K. i N.


Na koniec mam malutką prośbę. Chciałabym, dla własnej satysfakcji, zyskać większą ilość czytelników i to byłoby bardzo miłe gdyby ktoś skomentował mój blog na swoim lub umieścił gdziekolwiek link. Po prostu sama nie wiem co zrobić i proszę o małą pomoc.
Z góry dziękuję.


Peace&Love
J.


26 stycznia 2012

ROZDZIAŁ 88

Dalej weszłyśmy do sklepów z butami gdzie kupiłam sobie jedne śliczne czółenka w sam raz na lato. Mistrzynią tych zakupów, jak już wspominałam, była moja mama. Kupiła osiem bluzek, trzy pary spodni i butów. To jak na nią bardzo dobry wynik, bo często wolała nie wydawać na siebie rzeczy, a teraz poszło trochę pieniędzy. Do domu dotarłyśmy oddzielnie, bo Pattie wysiadła wcześniej w centrum, a nas taksówka odwiozła pod sam dom. Przez kilka dni byłam cały czas zmęczona, ale chyba wynikało to z emocji i dużej ilości wrażeń. Od razu poszłam do siebie i wziąwszy prysznic naciągnęłam szeroką bluzę i szorty. Okropnie stęskniłam się za Justinem i położywszy się na łóżku wykręciłam jego numer w telefonie.
    -Część skarbie-usłyszałam jego głos i rozmarzyłam się-halo? Jesteś tam?
    -Tak, jestem-odpowiedziałam po chwili.
    -Chciałbym być teraz obok ciebie. Cały dzień chodziłem z twoim tatą po jakimś lesie. To było już nudzące. A ty byłaś na zakupach i zapewne miałaś niezły ubaw beze mnie. Czemu tobie zawsze jest dobrze, a ja mam tak jakoś, dziwnie?
    -Bo tak się dla mnie poświęcasz. Chcę ci coś powiedzieć.
    -Zamieniam się w słuch.
    -Kocham cię-powiedziałam i usłyszałam w słuchawce ciche odgłosy Pattie, która mówiła coś o pomocy w noszeniu-Justin, jesteś tam jeszcze?-zapytałam.
    -Tak, ale nie mogę teraz rozmawiać. Ukradnę cię jutro na lunch. Trzymaj się-mówił, a mnie trochę zasmuciło to, że mnie wtedy nie słuchał-poczekaj, jeszcze jedno...
    -Coś się stało?-zapytałam obojętnie.
    -Też cię kocham-powiedział i odłożył słuchawkę.
Uwielbiałam, ba ja kochałam kiedy tak robił. Wiedział, że tak to lubię i często mnie tak uszczęśliwiał. Byłam pewna, że jest tym jedynym. Zasnęłam z głową pełną chwil kiedy całowaliśmy się po różnych kątach. Chciałam żeby mi się to przyśniło i zawsze intensywnie o czymś myślałam i liczyłam, że będzie to w śnie, ale rzadko się tak zdarzało. Tak było też za tym razem, bo tej nocy miałam koszmary. Wszystko wyglądało normalnie i fantastycznie, bo był to ślub z JB w roli pana młodego, ale to nie ja byłam panną młodą tylko Cathlin. Nie cierpiałam powracać myślami do którejkolwiek dziewczyny, o której wiedziałam, że dotykała i całowała Biebsa. Było to dla mnie aż obrzydliwe, bo wychodziło na to, że przez niego całowałam się z Cathlin. Chodziło o wymienianie się śliną itp. Dodatkowo wygrywała ze mną w tym, bo ona z nim spała. Było to bardzo, bardzo dawno temu, ale wydarzyło się. Byli dziećmi, ale kurczę, robili to czego ja z nim jeszcze nie robiłam. Wracając do snu to z każdą chwilą było gorzej, bo zbliżali się do siebie tak powoli, że zaczynałam się rzucać i już mieli się połączyć w pocałunku kiedy obudziłam się. Nienawidziłam tego, takie sny były męczące i sprawiały, że mój cały dzień był do chrzanu. Dodatkowo było trochę po 4 w nocy i wiedziałam, że już nie będę spać. Czemu akurat kiedy musiałam wstać rano zaspawałam, a kiedy mogłam spać do X godziny zrywałam się nad ranem? Bo właśnie takie mam do tego szczęście. Nie mając nic do roboty, no bo nie wiem czy można o tej porze robić coś twórczego, wzięłam laptopa i włączyłam YouTube. Na początku obejrzałam dwa stare teledyski Justina, bo lubiłam powracać myślami do tego jak wyglądał i jaki miał głos kiedy go poznałam, a potem zaczęłam oglądać filmiki z występów baletowych. Zakochałam się w tym rodzaju tańca kiedy pierwszy raz, jako 9latka, poszłam z klasą na "Dziadka do orzechów" Czajkowskiego. Od tamtej pory zawsze mając trochę czasu i będąc w odpowiednim humorze lubiłam na to patrzeć. Za tym razem znalazłam piękną piosenkę, którą skomponował niejaki Evan Rosenberg. Nie miałam pojęcia, że i teraz, w czasie górowania mało ambitnej muzyki, ludzie tworzą takie dzieła jak "A Beautiful Strength". Niektórzy nie rozumieją zamiłowania do takiej muzyki, ale dla mnie od zawsze była ona czymś niezwykłym. Mam ogromny podziw do ludzi, którzy potrafią dobrać pojedyncze nutki i dźwięki w taką całość, która potrafi wzbudzać emocje w zwykłym człowieku. Takiej wręcz "bajkowej" muzyki mogłabym słuchać nawet cały czas, ale jednak potrzeba skupienia by pozwolić muzyce wstąpić w nas, w nasze wnętrza, czasem duszę. Balet jest również bardzo piękny, bo cudownie jest oglądać takie filigranowe tancerki mające w sobie tyle siły i mocy, by móc robić takie rzeczy ze swoim ludzkim ciałem. Patrząc na to żałuję, że  sama tak nie potrafię i dla każdej z tych artystek mam ogromny szacunek, bo by zrobić najprościej wyglądającą figurę potrzeba ogromu godzin, a trudniejszych nawet kilku lat. Jest to z ich strony ogromne poświęcenie.


Hmm. Zdecydowałam się na mały powrót. Ten rozdział pochodzi z tamtego okresu, więc mam nadzieję, że Wam się podoba.

5 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę ,że wróciłaś . Rozdział na luzie ,ale ciekawy . Kocham to opowiadanie i mam nadzieję ,że masz jeszcze dużo do napisania w nim . Nie mogę się doczekać następnego .Mam nadzieję ,że nie będę musiała długo czekać .
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludziom nie podobalo się to opowiadanie, wiec wróciłam do poprzedniego

    OdpowiedzUsuń