Serdecznie zapraszam do czytania mojego bloga. Posty będą zamieszczane często(2/tydzień). Jeśli Wam się spodoba dodawajcie komentarze(lub wciskajcie reakcje), a wtedy będzie mi bardzo miło. Możecie również kontaktować się ze mną(dane w rubryce 'o mnie') lub śledzić na twitterze (@JnnRock). Wszystkim chętnie odpiszę ;)
Oprócz tego bardzo dziękuję za odwiedzanie i komentowanie bloga. Nigdy nie myślałam, że moje 'wypociny' przeczyta tak dużo osób. Nie jestem pewna czy jest w tym trochę mojej pasji, ale lubię pisać tego bloga. Od czasu do czasu wczuwam się w główną bohaterkę i jest to bardziej moi niż pisanie na konkursy literackie. Jeszcze raz dziękuję za każdy komentarz, bo dzięki nim uśmiecham się zawsze jak tu wchodzę i naprawdę daje mi to dużo wewnętrznego szczęścia, kiedy widzę choć jeden pod najnowszą notką. Gdy są trzy umieram już z podniecenia i myślę, że wolę moje trzy od trzydziestu na innym blogu, bo tutaj widzę osoby, które komentują już od pierwszych postów.
Chciałabym podziękować też osobom, które mnie inspirują, bo to dzięki nim stwarzam coraz bardziej rozwinięte i moim zdaniem ciekawsze postacie. Jestem również wdzięczna wspierającym i pomagającym mi, w szczególności K. i N.


Na koniec mam malutką prośbę. Chciałabym, dla własnej satysfakcji, zyskać większą ilość czytelników i to byłoby bardzo miłe gdyby ktoś skomentował mój blog na swoim lub umieścił gdziekolwiek link. Po prostu sama nie wiem co zrobić i proszę o małą pomoc.
Z góry dziękuję.


Peace&Love
J.


18 lipca 2014

ROZDZIAŁ 165


 -Czyli będziemy na czerwonym dywanie?-oczy Hanny zrobiły się dwa razy większe.
-Tak-uśmiechnęłam się.
-Boże, w co ja się ubiorę. Przecież to stolica mody. Boże, co ja mam zrobić.
-Hannah, musimy po prostu kupić dwie sukienki, a nie jedną-Phoebe oderwała oczy od ekranu telefonu.-Dasz radę.
-Boże, Phoebe, daj mu już spokój. Chaz na pewno za tobą tęskni i wciąż wspomina waszą cudowną noc, ale błagam... Nie przesadzaj.
-Mówi ci to Hannah-zaśmiałam się.
Przez całą przerwę gadaliśmy na przemian o ich sylwestrze, ogólnie Cabo, Paryżu i ulubionym temacie Phoebe czyli Chazie. Potem czekała nas druga połowa lekcji. Nauczyciele poinformowali nas ponownie o zbliżających się egzaminach. Cała klasa była zachwycona. Po lekcjach znowu zagadałam się z Hanną przed szkołą. Po chwili dołączył do nas Jake, którego Hannah od razu poinformowała o naszym wypadzie do Paryża. Chłopak nie osiągnął takiej ekscytacji jak ona, ale wyglądał na zadowolonego z powodu wyjazdu. Po piętnastu minutach na parkingu pojawił się samochód Justina. Chłopak opuścił szybę z naszej strony i podniósł rękę bezgłośnie się z nami witając.
-Bonjour!-krzyknęła Hannah, na co Justin głupio się uśmiechnął.
Szybko pożegnałam się z nimi i ruszyłam w stronę samochodu. Od razu pocałowałam go w policzek i z uśmiechem zapięłam pas. Zaczęłam mu tłumaczyć ekscytację Hanny, a potem musiałam podzielić się z nim wszystkimi plotkami na temat Chaza i Phoebe. Cały czas uśmiechał się pod nosem i za bardzo mnie nie słuchał. Szczególnie mi to nie przeszkadzało, bo czasami nawet lubiłam mówić coś tylko żeby mówić. Po drodze do domu zatrzymaliśmy się w dosyć popularnej restauracji, gdzie zjedliśmy obiad. Jedząc pyszną sałatkę dopiero uświadomiłam sobie jak głodna byłam. Justin oczywiście śmiał się ze mnie, że pierwszy raz od stu lat zjadłam coś szybciej od niego. Każda dziewczyna chce usłyszeć, że jest mistrzem szybkiego jedzenia i innych tekstów w stylu „nawet ja nie potrafiłbym tyle zjeść”. Ja, Justin i nasze romantyczne obiady.
W domu od razu wzięłam się za lekcje, bo naprawdę zaczęłam czuć presję czasu. Zrobiłam chyba tyle zadań z genetyki ile zrobiłam przez cały ostatni miesiąc szkoły. Robiłam tyle błędów, że sama nie mogłam w to uwierzyć. Późnym wieczorem zdecydowałam dać sobie już z tym wszystkim spokój. Kiedy położyliśmy się już spać Justin musiał znowu wysłuchać jak boję się egzaminów. Kilka razy powtórzył, że to niemożliwe-jednego dnia udaję jakby szkoła nie istniała, a następnego mówię tylko o tym. Chyba chciał żebym przestała już tyle mówić, bo wtulił głowę w moją szyję co uniemożliwiało mi mówienie.
Następnego ranka szybko wzięłam prysznic i zaczęłam szykować się do szkoły. Justin przewracał się z jednego boku na drugi nie mogąc się do końca obudzić.
-Sama pojadę do szkoły-powiedziałam spokojnie pakując zeszyty do torby.
-Nie, ja już wstaję-odpowiedział lekko podnosząc się na łokciach.-Lubię cię odwozić.
Szybko podeszłam do łóżka i lekko przytuliłam się do jego boku. Chłopak delikatnie mruknął i z uśmiechem zarzucił na mnie swoje ramie.
-A może dzisiaj ty też zostaniesz w domu?
-Nie Justin, ja nie zostanę, ale ty owszem. Powinieneś zbierać siły, bo w sobotę znowu przestawiasz się na czas europejski.
-Przestań-zarzucił na mnie kołdrę.-Zobacz jak cieplutko. Pośpimy do 11.
-Cudowny pomysł, ale muszę iść-pocałowałam go w policzek.-Dobranoc.
W szkole byłam odrobinę spóźniona, ale nikt nie zwrócił na to większej uwagi. Na biologii znowu dostawałam największej głupawki, a wszystko przez Jacoba. Znowu naśladował dziwne dźwięki i opowiadał zmyślone historie. Oczywiście mówił, że to wszystko jest prawdą, ale w takie rzeczy nie sposób uwierzyć. Na drugiej godzinie zaczął odwalać jeszcze większe cyrki. Dał mi jedną słuchawkę, a sam wcisnął drugą w swoje ucho. Zaczął mi puszczać jakieś dziwne piosenki po francusku, jakieś rapsy jak on to nazywa, a potem coś co ja mogłabym spokojnie nazwać disco polo. Nie miałam pojęcia jak on to wszystko znalazł, ale całkowicie mnie rozwalił. Potem zaczęła się seria obrazków z 9gaga, co było już jakby naszym co tygodniowym rytuałem. Potem przyszła kolej na stronę z męskimi żartami. Po usłyszeniu dzwonka wciąż w świetnych humorach ruszyliśmy do wyjścia z klasy.
-Pan Moriss z koleżanką zostają-powiedział nauczyciel kiedy byliśmy już jedną nogą na korytarzu.
-Nikt już nawet nie próbuje wymówić twojego nazwiska-Jake szepnął mi do ucha.
-Jest stres przed egzaminami?-nauczyciel zapytał z przyjaznym uśmiechem.
-Zero. Po lekcjach u takiego nauczyciela nie mamy co się martwić-szybko odpowiedział Jake, a ja tylko pokiwałam głową przyznając mu rację.
-Moriss, z ciebie to jest artysta-biolog pokręcił głową.-Mam wam do powiedzenia jedną rzecz. Weście się już do roboty, bo będziecie mogli tylko pomarzyć o dobrym uniwersytecie. Wasze oceny są nadal wyróżniające się, ale chyba do testów przykładacie się już nie tak dokładnie jak na początku. Tak żeście się dobrali, że obojgu spadły wyniki i chyba specjalnie się tym nie przejmujecie. Jesteście naprawdę dobrzy, ale, błagam, wasze zachowanie na lekcjach jest niedopuszczalne, nie na półtora miesiąca do egzaminu.
-Zaokrąglając mamy jeszcze dwa miesiące-Jake nie mógł utrzymać języka za zębami.
-Nie pajacuj. W każdy wtorek i czwartek widzimy się w tej sali na zajęciach dodatkowych.
-Ale we wtorki mamy już planowe lekcje-odezwałam się cicho.
-Nie zaszkodzi wam parę godzin więcej.
-Parę?-zapytaliśmy oboje naraz.
-Nie skomentuję tego. Widzimy się w czwartek. Do zobaczenia.
Oboje wyszliśmy z sali lekko wstrząśnięci. Właśnie zostaliśmy zwerbowani na dodatkową biologię, gdzie pojawiają się naprawdę dziwne osoby. Rozpoczęliśmy żywą dyskusje szukając jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Trzeba było przyznać, że oboje specjalnie się nie przejmowaliśmy lekcjami, ale oceny mieliśmy dobre i serio uważaliśmy, że nie były one nam potrzebne. Wizja spędzania kilku godzin dłużej w szkole była okropna. Wolałam już się uczyć w domu. Zawsze mogę wygodniej usiąść albo się położyć. Co prawda często kończy się to oglądaniem telewizji, ale teraz mogłabym już się zacząć przykładać. Na całe szczęście tego dnia nie musieliśmy jeszcze zostawać w szkole. Oboje poskarżyliśmy się tym wszystkim na przerwie Hannie i Phoebe. Dziewczyny zaczęły się z tego śmiać. One chciały kontynuować edukację na czymś bardziej lajtowym, więc za bardzo się wszystkim nie przejmowały, ale ja z Jacobem poczuliśmy presje. Kiedy zaczęliśmy być bardziej poważni uświadamiając sobie sytuację było jeszcze gorzej. Szykował się zapieprz, prawdziwy zapieprz.
Kiedy wróciłam do domu zjedliśmy z Justinem obiad, a potem zaciągnęłam go na spacer z psem. Zawsze wychodził lekko zamaskowany nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Ostatnio mieliśmy wielkie szczęście i podczas przechadzek po naszej okolicy rzadko spotykaliśmy na swojej drodze kogokolwiek. Swaggy delikatnie ciągnął mnie chociaż starałam się nauczyć go chodzenia przy nodze. Oczywiście Justin powtarzał, że to pies z charakterem i nie da się tak podporządkować. Mijając jeden z małych skwerków pies zaczął się bardziej rzucać. Szybko zauważyliśmy o co chodzi. Spuściłam go ze smyczy, a ten wystrzelił jak z rakiety w stronę biegającego za piłką psa. Zbliżyliśmy się do około czterdziestoletniej właścicielki psa, którą poznałam jakiś czas temu żebym mogła się z nią przywitać. Justina lekko zamurowało kiedy przyjrzał się z bliska kobiecie. Ona obdarowała go piorunującym spojrzeniem. Zignorowałam to i wdałam się z nią w rozmowę na temat psów. Każdy psiarz wie jak to jest. Nasze pupile w tym czasie super się bawili. Po dwudziestu minutach kiedy Justin był już znudzony jak nigdy postanowiłam pożegnać się z Sarą.
-Wiesz co to za kobieta?-zapytał Justin kiedy oddaliliśmy się na pewną odległość.
Pokręciłam przecząco głową.
-To jej mąż zawsze dzwonił po policje kiedy mieszkałem jeszcze sam.
-Naprawdę?-zapytałam ze zdziwieniem.-Ona jest strasznie miła. Jej mąż Will też wydaje się okay. Często go widuję.
-I co, kiedy go widzisz krzyczysz „cześć Will”?
-Mniej więcej-zaśmiałam się.-Naprawdę musiałeś im dać w kość jeśli te wszystkie akcje były przez nich.
Justin lekko się obruszył, że byłam po ich stronie. Musiałam trochę zmienić nastawienie żeby się na mnie nie obraził.
-Ale w sumie po tym jak cię poznali i najwidoczniej polubili, a teraz ona dowiedziała się, że jesteś ze mną będę miał z nimi spokój. Jakoś mnie wybronisz.
-Głupi jesteś-wywróciłam oczami.

19 komentarzy:

  1. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu Kocham twoje opowiadanie <3. Przydało by się trochę dramatu, ale ogółem wszystko jest super i czekam na następną część. Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;p Wiem, że nudy, ale jeszcze w zeszłym roku wymyśliłam takie cuda, że po prostu muszę tu je jakoś wkręcić żeby nie było nachalnie :)

      Usuń
  3. świetny rozdziała :)
    Znalazłam go na spisie FF i czekało mnie sporo czytania ale opłacało się :D
    zapraszam do mnie http://miloscjestjaktatuaz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ładnie tu ;)
    Zapraszam do mnie http://zombieestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Jestem od jakiegoś czasu w rozjazdach i nie mam za dużo czasu, ale we wrześniu będzie kilka fajnych rozdziałów :)

      Usuń
    2. Nie mogę się doczekać!

      Usuń
  6. kocham tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  7. dodasz jeszcze jakieś rozdziały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, bo trochę ich jeszcze mam, ale nie jestem w stanie powiedzieć kiedy(zaczęłam teraz studia i cierpię na straszny niedoczas). Jak chcesz to zostaw jakiś kontakt to wyślę Ci info kiedy będą :)
      --JnnRock

      Usuń
  8. Boże to jest genialne! Jakieś 3 dni temu to znalazłam i nie mogłam odkleić się od telefonu czytając to. Świetnie piszesz!!! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Mam nadzieję że szybko się coś pojawi xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu Ale w sumie chciałabym żeby Kasia była w ciąży. Byłoby ciekawie.
    Blog jest genialny i nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Błagam dodaj kolejny rozdział <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Proszę dodaj kolejny rozdział xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. będziesz prowadziła jeszcze tego bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś na pewno jeszcze się pojawi. Postaram się pozbierać rozdziały w weekend

      Usuń