Serdecznie zapraszam do czytania mojego bloga. Posty będą zamieszczane często(2/tydzień). Jeśli Wam się spodoba dodawajcie komentarze(lub wciskajcie reakcje), a wtedy będzie mi bardzo miło. Możecie również kontaktować się ze mną(dane w rubryce 'o mnie') lub śledzić na twitterze (@JnnRock). Wszystkim chętnie odpiszę ;)
Oprócz tego bardzo dziękuję za odwiedzanie i komentowanie bloga. Nigdy nie myślałam, że moje 'wypociny' przeczyta tak dużo osób. Nie jestem pewna czy jest w tym trochę mojej pasji, ale lubię pisać tego bloga. Od czasu do czasu wczuwam się w główną bohaterkę i jest to bardziej moi niż pisanie na konkursy literackie. Jeszcze raz dziękuję za każdy komentarz, bo dzięki nim uśmiecham się zawsze jak tu wchodzę i naprawdę daje mi to dużo wewnętrznego szczęścia, kiedy widzę choć jeden pod najnowszą notką. Gdy są trzy umieram już z podniecenia i myślę, że wolę moje trzy od trzydziestu na innym blogu, bo tutaj widzę osoby, które komentują już od pierwszych postów.
Chciałabym podziękować też osobom, które mnie inspirują, bo to dzięki nim stwarzam coraz bardziej rozwinięte i moim zdaniem ciekawsze postacie. Jestem również wdzięczna wspierającym i pomagającym mi, w szczególności K. i N.


Na koniec mam malutką prośbę. Chciałabym, dla własnej satysfakcji, zyskać większą ilość czytelników i to byłoby bardzo miłe gdyby ktoś skomentował mój blog na swoim lub umieścił gdziekolwiek link. Po prostu sama nie wiem co zrobić i proszę o małą pomoc.
Z góry dziękuję.


Peace&Love
J.


13 lutego 2011

ROZDZIAŁ 43

Bieber też się rozbudził. Szybko pobiegłam do łazienki żeby się ogarnąć.
-Co się stało?-zapytał Biebs.
-Nic-powiedziałam i wleciałam do łazienki.
Kiedy wyszłam wzięłam jeszcze leki, bo brzuch mnie bolał. Justin cały czas dziwnie na mnie patrzył z lekkim niepokojem.
-Nic mi nie jest. Takie kobiece rzeczy-powiedział uśmiechając się.
-Na pewno?
-Tak. A ty mi powiedz jak się spało?
-Zimno i ciasno. A tobie?
-Czyli dla ciebie wygodnie i ciepło byłoby tak?-położyłam się na jego plecach jak mała małpka.
-Lepiej. Ale najlepiej byłoby tak-lekko przturglał mnie z pleców i otoczył mnie ramieniem.
-I może jeszcze tak-pocałowałam go koło ucha.
-Jesteś coraz bliżej...
Potem odpłynęliśmy trochę. Naprawdę Justin był gentelmanem. Delikatnie trzymał rękę na moim boku, a drugą odgarniał mi z twarzy włosy. Przy okazji cmokał mnie co i raz. Nagle do pokoju wbiegły dzieci. Od razu się poderwałam. Justin zaczął się z nimi witać itp. Po chwili wszedł też jego tata. Byłam trochę spięta, bo byłam w piżamie, ale nie chciałam uciekać do łazienki i się tam chować, bo byłoby to trochę nieodpowiednie.
-Przepraszam, że nie zapukaliśmy, ale dałem rady ich zatrzymać-powiedział Jeremy z lekkim śmiechem.
-Nic się nie stało-powiedział Biebs i wstał-tato, to jest Kasia-wskazał na mnie ręką.
-Cześć. Jestem tatą Justina, Jeremy-podał mi rękę.
-Dzień dobry. Miło mi pana poznać-uśmiechnęłam się lekko i uścisnęłam jego dłoń.
-Jak się bawicie?-zapytał-niezłe pobojowisko tu macie-zaśmiał się tata JB.
-No wiesz, mieliśmy wczoraj mały wypadek z wodą i dlatego materac się suszy-uśmiechnął się Justin.
-Ale super forteca-krzyknął chłopczyk skacząc po naszym czymś z koca i poduszek.
Oboje z Biebsem zaśmialiśmy się. Wtedy podeszła do mnie dziewczynka. Była naprawdę śliczna.
-Kim jesteś i dlaczego tutaj jesteś?-zapytała.
-Jestem Kasia-uśmiechnęłam się-spałam tu-zaśmiałam się trochę stresując-a ty jak masz na imię?
-Jazzy. A czemu ty jesteś z Justinem?
-Bo to moja dziewczyna-powiedział Biebs.
-To będziesz moją koleżanką?
-Chętnie-uśmiechnęłam się-masz bardzo ładną sukienkę.
-Mama mi ją wybrała.
Chłopczyk patrzył cały czas na nas z ciekawości. Justin podszedł więc do niego i wziął go na ręce. Cały czas mi się przyglądał. Wyciągnął do mnie rączki, więc wzięłam go do siebie. Wtedy cmoknął mnie w policzek.
-Ładna koleżanka?-zapytał Justin.
-Taakk-powiedział nieśmiało chłopczyk.
-A jak masz na imię kolego?-zapytałam.
-Jexon.
-A powiesz mi ile masz lat?
W odpowiedzi pokazał trzy paluszki.
-Justin, chyba ktoś ci odbija dziewczynę-zaśmiał się Jeremy.
-Cały czas muszę jej pilnować-uśmiechnął się Bieber.
-My na razie pójdziemy. Chodźcie dzieciaki. Justin i Kasia się ubiorą i spotkamy się później.
Potem wyszli, a ja delikatnie podsunęłam się do Justina. Objęłam rękami jego szyję i pocałowałam go w usta. Następnie poszłam do łazienki i się ubrałam. Wiedziałam, że nie muszę się już aż tak bardzo martwić, ale z drugiej strony z tatą Justina zamieniłam dwa słowa. Nie wiem czy dzieci mnie też polubiły, bo właściwie tylko na mnie patrzyły. Pomyślałam, że dobrym pomysłem byłoby zrobić coś dla nich. Myślałam, że może poszlibyśmy do jakiejś miejscowej atrakcji dla dzieci gdzie moglibyśmy się lepiej poznać. Zapytałam o to Justina i zgodził się ze mną, że to fajny sposób na bliższe poznanie. Zadzwoniliśmy do obsługi hotelu i okazało się, że w pobliżu jest kilka takich miejsc. Stwierdziliśmy jednak, że lepiej byłoby się wybrać do parku rozrywki na obrzeżach miasta, bo jest tam bardziej kameralnie i mamy większe szanse, że fani Justina nie zakłucą tego rodzinnego wyjścia. Z gotowym już pomysłem skontaktowałam się z tatą Justina i jemu też się spodobał, więc umówiliśmy się, że po obiedzie pojedziemy tam razem.

2 komentarze:

  1. Spoko rozdział! :)
    Czekam na Następny!

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że taki krótki, ale bardzo fajny :))

    OdpowiedzUsuń