Serdecznie zapraszam do czytania mojego bloga. Posty będą zamieszczane często(2/tydzień). Jeśli Wam się spodoba dodawajcie komentarze(lub wciskajcie reakcje), a wtedy będzie mi bardzo miło. Możecie również kontaktować się ze mną(dane w rubryce 'o mnie') lub śledzić na twitterze (@JnnRock). Wszystkim chętnie odpiszę ;)
Oprócz tego bardzo dziękuję za odwiedzanie i komentowanie bloga. Nigdy nie myślałam, że moje 'wypociny' przeczyta tak dużo osób. Nie jestem pewna czy jest w tym trochę mojej pasji, ale lubię pisać tego bloga. Od czasu do czasu wczuwam się w główną bohaterkę i jest to bardziej moi niż pisanie na konkursy literackie. Jeszcze raz dziękuję za każdy komentarz, bo dzięki nim uśmiecham się zawsze jak tu wchodzę i naprawdę daje mi to dużo wewnętrznego szczęścia, kiedy widzę choć jeden pod najnowszą notką. Gdy są trzy umieram już z podniecenia i myślę, że wolę moje trzy od trzydziestu na innym blogu, bo tutaj widzę osoby, które komentują już od pierwszych postów.
Chciałabym podziękować też osobom, które mnie inspirują, bo to dzięki nim stwarzam coraz bardziej rozwinięte i moim zdaniem ciekawsze postacie. Jestem również wdzięczna wspierającym i pomagającym mi, w szczególności K. i N.


Na koniec mam malutką prośbę. Chciałabym, dla własnej satysfakcji, zyskać większą ilość czytelników i to byłoby bardzo miłe gdyby ktoś skomentował mój blog na swoim lub umieścił gdziekolwiek link. Po prostu sama nie wiem co zrobić i proszę o małą pomoc.
Z góry dziękuję.


Peace&Love
J.


26 sierpnia 2011

W p r o w a d z e n i e


           Wiktoria była zawsze uważana za bardzo miłą i pogodną osobę, ludzie wręcz przepadali za nią i wprost nie potrafili powiedzieć złego słowa o dziewczynie ze spokojnym uśmiechem i lekko niepewnym spojrzeniem. Z boku mogłoby wydawać się, że jest wielką szczęściarą, bo nauka nie sprawia jej żadnych problemów, ma dużą grupę znajomych i cieszy się nawet sporym powodzeniem u chłopaków. Jest to jednak bardzo złudne, bo sama cierpi z powodu bardzo niskiej samooceny. Często zastanawia się dlaczego powstała właśnie ona, taka dusza, która tylko żyje i produkuje odpady. Martwi ją, że nie potrafi dostrzec celu swojej egzystencji. Najwięcej czasu spędza w domu czytając książki przy małej lampce.
         
          Ojciec nie zwraca większej uwagi na jej zachowanie, ponieważ jest bardzo zapracowanym człowiekiem. Kiedy wraca z pracy zawsze do niej zagląda, pyta jak minął jej dzień i czy znowu może pochwalić się dobrymi stopniami. Ich rozmowy są bardzo rozbudowane, urządzają sobie pogawędki o polityce, filmach, książkach, nowościach technicznych i innych, ale nigdy nie poruszają spraw uczuciowych. Jest to jeden z powodów jej stanu psychicznego, bo niby wszystko jest okay, ale jednak nie do końca. Nastolatka ma w sobie pustkę, bo choć wie, że tata bardzo ją kocha, nie czuje tego. On najbardziej na świecie darzy ją i jej brata tym uczuciem, ale sam jest raczej smutny, bo nigdy do końca nie pozbierał się po śmierci żony.

          Wychowując się bez matki nie miała prawdziwego kobiecego wzoru, bo pewne rzeczy można przyswoić jedynie od rodzicielki. Nie znaczy to jednak, że z powodu dwóch osób płci męskiej stała się chłopczycą. Było wręcz przeciwnie. Tata „kreował” oraz dziadkowie od małego kreowali ją na księżniczkę. Od malutkiego nosiła wyłącznie sukienki w pastelowych różach, fioletach i zieleniach. Znacznie trudniej było kiedy zaczęła dorastać. Okres dojrzewania nie był o tyle trudy dla rodziny co dla niej samej. Zamknęła się w sobie i wszystko przeżywała w środku. Broniła się ze wszystkich sił przed tymi zmianami. W pewnym sensie mimo piętnastu lat nadal jest taką kruchą królewną. Czasem zastanawia się jaka była jej mama, ale nigdzie nie może znaleźć takich informacji, a sama ma tylko zdjęcia. W gruncie rzeczy nie wierzy, że ta roześmiana blondynka ją urodziła. Wydaje jej się bardziej podobna do gwiazdy telewizji niż do osoby, która ją urodziła. Gdyby chociaż widziała w sobie coś podobnego. Nic nie widzi. Wiktoria ma ciemne oczy i włosy, a mama miała niebieskie oczy i burze loków w hollywoodzkim stylu. Kiedy patrzy na te fotografie jeszcze bardziej czuje się takim jakimś dziwnym przypadkiem, jakąś pomyłką w selekcji tych wspaniałych genów. Codziennie rano patrząc w lustro widzi drobną dziewczynę ze wszelkimi możliwymi „wadami”. Wygina się na wszystkie sposoby aby ukryć te wyimaginowane wałeczki tłuszczu, krzywe nogi i stanowczo za szerokie ramiona. Cały czas dąży do bycia jak ta piękna kobieta ze zdjęć, ale czuje, że nie podoła zadaniu.
          
          Na swojej drodze spotkała również chłopaka. Michał zjawił się właściwie znikąd. To było na imprezie koleżanki z klasy czy coś takiego. Później okazało się, że przyjaźni się z jej bratem i coraz częściej widywała go w domu. Jednego dnia, kiedy tata był w pracy, a Paweł na treningu usłyszała dzwonek do drzwi. Szybko wyszła z wanny i w samym ręczniku popędziła do domofonu. W słuchawce usłyszała jego. Niby jej się nie podobał, ale jako prawdziwa dama nie mogła przywitać go w takim stanie. Pędem trafiła do swojego pokoju i szybko naciągnęła sukienkę z rękawami trzy-czwarte. Zaczesała włosy na bok, nałożyła cieniutką warstwę błyszczyka i uspokajając ruchy poszła do drzwi. Dziewczęco uśmiechnęła się i przywitała z Michałem. Powiedziała, że w tej chwili Pawła nie ma. Ten nie wydał się specjalnie zdziwiony, ale Wiktoria nie zwróciła na to większej uwagi. Wydarzyło się wtedy coś niezwykłego, kiedy tak na niego patrzyła, poczuła drobne ukłucie, coś w niej drgnęło. Zakochała się. Sama nie wiedziała jak i dlaczego. To było tylko kilka sekund i bum. Od tej chwili zawsze kiedy spotykał się z Pawłem mocniej podkreślała oczy. Po jakiś dwóch miesiącach myślenia o tym czy on też coś do niej ma i pocieszaniu przez przyjaciółkę Anię, sytuacja powtórzyła się. Znowu była sama w domu, ale tym razem on przyszedł właśnie do niej. Przemogła nieśmiałość i zaprosiła go na ciastka. Rozmawiali przez jakieś trzy godziny, świetnie się przy tym bawiąc. Śmieszyły ich podobne rzeczy i lubili podobną muzykę. Po kolejnym miesiącu byli już parą.
Pierwsze cztery tygodnie były wspaniałe. Wspólnie chodzili do kina, na lody i czekoladę, a raz zjedli nawet obiad w jej domu. Potem coś się jednak zmieniło. Wiki dostrzegła to o czym mówiła jej Ania, zmieniała się dla niego. Niby nic wielkiego się nie stało, ale zaczęła urządzać sobie głodówki, odstąpiła od dziewczęcych kolorów, a na imprezach zaczęła pić alkohol. Robiła to wszystko, bo chłopak nie skąpił jej uwag na temat wyglądu i sztywnego zachowania. Pomimo tego nie chciała być sama, bo z nim czuła się lepsza. Michał jest przecież świetnym sportowcem, wszyscy go cenią, a dziewczyny wprost za nim szaleją. Piętnastolatka waży teraz niecałe pięćdziesiąt kilogramów przy wzroście metr sześćdziesiąt sześć, ale nawet teraz chłopak, kiedy nie jest w najlepszym humorze, potrafi nagle położyć rękę na jej udzie, złapać i powiedzieć „ktoś jest tu małym łakomczuszkiem”. Wtedy w jej oczach kryją się łzy, ale nic nie może poradzić, cały czas go kocha. Oczywiście nie we wszystkich aspektach jest zły. Trzeba przyznać, że jest raczej wierny, bo rzadko zdarza mu się pisać flirciarskie esemesy do innych, raz w miesiącu daje jej pomarańczowe róże i opiekuje się nią na wszelkich imprezach. Nawet tata, pomimo tego, że nigdy nie lubił kiedy ktoś kręcił się wokół jego maleństwa, lubi go i często zaprasza do domu na filmy. Ten związek ograniczył jednak kontakty nastolatki z innymi. Teraz nie ma już tyle czasu dla Ani, a kontakty z bratem są coraz gorsze. Tych dwoje cały czas mówi, że to nie powinno już więcej trwać, bo ona zwyczajnie tego nie wytrzyma. Ale co można powiedzieć zakochanej osobie? Przecież dla niej wszystko jest wspaniałe i cały czas czuje takie przyjemne ciepło kiedy wieczorami siedzą na ławeczce w parku.
           
          Niezaprzeczalnie jednym z najlepszych rzeczy, które spotkały ją w życiu było spotkanie z Anią. Los znacznie jej to ułatwił, bo w spotkały się na lekcjach baletu w wieku czterech lat. Ich przyjaźń przez te jedenaście lat zmieniała się, ale wydaje się, że to co je łączy wytrzyma wszystko.
Obecnie spotkania znacznie ogranicza duża odległość zamieszkania, bo mieszkają na przeciwległych krańcach miasta. Mimo tego spotykają się kilka razy w tygodniu w centrum i rozmawiają niemal co wieczór. Pod względem wyglądu są zupełnie inne. Ania ma krótkie blond włosy i zielone oczy. Rzadko, ale jednak, Wiktorię męczą myśli, że nawet ona jest bardziej podobna do jej mamy niż ona sama. Myśli, że mama byłaby też bardziej dumna z takiej córki a nie niej. Ogólnie rzecz biorąc pod względem charakteru też są odmiennie, bo jedna jest nieśmiała, a druga wszędobylska, pomysłowa, szalona i bardzo szybko nawiązuje nowe kontakty. Mówią, że niby przeciwieństwa się przyciągają i patrząc na takie pary człowiek naprawdę zaczyna widzieć w tym dużo prawdy. Takie osoby idealnie się uzupełniają, bo kiedy chodzą na imprezy prowadzi Ania, a kiedy trzeba się nad czymś porządnie zastanowić Wiktoria ma zimną krew w żyłach i jakoś przez wszystko się przedziera.
           
         W normalnych, codziennych sprawach dziewczyna zawsze może liczyć na brata. W dzieciństwie dużo rozmawiali po nocach o mamie, oglądali różne pamiątki z nią związane i inne. Starszy brat pomagał jej zawsze w lekcjach i odrobinę przejął rolę ojca, kiedy ten zarabiał na rodzinę. Choć między nimi jest mała różnica wieku, on dojrzał znacznie szybciej by pomóc w jej wychowaniu kiedy sam się już usamodzielnił. Tata potrzebował pomocy, bo kiedy była mała często chorowała, dosłownie wszystkie wirusy trafiały się jej, często tylko jej. Zawsze byli tak we dwójkę i dlatego się tak zżyli. Najczęściej zwracają się do siebie Chris i Hope, bo wtedy odczuwają jakąś obecność matki. Wszyscy wiedzą, że tak na siebie mówią i zdarza się, że inni też tak ich wołają. Jedynie rodzina wolałaby powykreślać te ich drugie imiona. Wszyscy myślą o Annie, ale nigdy nie mówią tego na głos, bo wydaje się to zbyt bolesne. Rodzina uważa, że gdy nie będą nic o niej wspominać dzieci nie odczują jej braku, ale jest wręcz przeciwnie. Oni niezmiernie potrzebują poczuć, że ona istniała, urodziła ich i tak bardzo kochała. To właśnie jej uczuć nie są pewni, bo nigdy nie usłyszeli tego od ojca. Sami boją się o niej wspominać, ale ciekawość aż ich zżera. Zastanawiają się jak poznali się rodzice, czym właściwie zajmowała się mama i dlaczego właśnie im musiało przydarzyć się takie nieszczęście.
          
          Wszystko co otacza Wiktorię, przez lata ją kształtowało. Dzięki tym przeżyciom jest tym kim jest. Zastanawiające jest to dlaczego właśnie jej musiała przytrafić się jeszcze jedna niesamowita przygoda.
Czyż los nie dość już ją doświadczył? 
          Plany boskie są jednak niezbadane.

Ponownie witam wszystkich!
Dzisiejszej nocy postanowiłam zamieścić prolog nowej historii, mam szczerą nadzieję, że Wam się spodoba i odzyskam czytelników. 
Niestety na rozdziały musicie poczekać do września(chyba, że znowu mi odbije), bo ostatnie dni wakacji zajmą mi moje prywatne sprawy.
Pozdrawiam.

3 komentarze:

  1. Hej, tutaj Team-Bieber, zostałaś dodana do naszych członków. Masz jednak tylko tydzień, by dodać nas do linków :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej zaczynam czytac z niewielkim spóźnieniem xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ostrzegam, że to opowiadanie nie ma końca i jest bardzo krótkie :P

      Usuń